Kryterium paraliżujące – czyli jak nie należy stosować kryteriów pozacenowych

Przebudowa ulicy Basztowej, a właściwie całego skrzyżowania przy Dworcu Głównym w Krakowie to jedna z kluczowych miejskich inwestycji tego lata. Sparaliżowała ruch w centrum miasta w wakacje – wtedy, gdy do Krakowa przyjeżdża najwięcej turystów.

Remont spowodował wyłączenie z ruchu całego skrzyżowania kluczowego dla centrum miasta, które stało się nieprzejezdne dla jednośladów, samochodów, autobusów i tramwajów.

Wydawałoby się raczej oczywiste, że w opisywanej sytuacji postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego będzie prowadzone według takich założeń, by inwestycja była uciążliwa dla mieszkańców w jak najmniejszym stopniu. W pierwszej kolejności powinny zostać zastosowane mechanizmy promujące wykonawców działających szybko i sprawnie, by przebudowa została zakończona jak najszybciej. Pierwszą intuicją są pozacenowe kryteria oceny ofert, które umożliwiają, szczególnie w takich sytuacjach jak opisywana, promowanie skróconego terminu realizacji zamówienia.

Tymczasem zamawiający nie zdecydował się na zastosowanie tego właśnie kryterium lecz… kryterium wysokości kary umownej. I tak cenie oferty przyznano wagę 60%, a po 20% – wysokości kary umownej określonej w zakresie zwłoki w zakończeniu robót budowlanych i wysokości kary umownej określonej w zakresie zwłoki w usunięciu wad przedmiotu umowy. Ocena w obu kryteriach pozacenowych była przyznawana na zasadzie podziału na dwie stawki kary: wskazanie w ofercie 0,2% za każdy dzień zwłoki oznaczało przyznanie 20 pkt, a 0,1% – 0 pkt. Termin wykonania zamówienia określono na 6 miesięcy od daty podpisania umowy.

I choć stosowanie kary umownej jako kryterium oceny ofert zostało dopuszczone przez Krajową Izbę Odwoławczą (KIO 291/12), to należy być bardzo ostrożnym przy wyborze tego konkretnego kryterium.

W zamówieniach publicznych nie chodzi bowiem o to, żeby za wszelką cenę dyscyplinować wykonawcę. W zamówieniach publicznych chodzi o wykonanie zamówienia publicznego zgodnie z założeniami, a przy tym sprawnie i szybko i z należytą jakością. O tym, że kary umowne mają tutaj niewielkie znaczenie może świadczyć fakt, że wykonawca obliczając cenę oferty z łatwością może je wkalkulować w cenę ofertową i przerzucić tym samym na zamawiającego.

W analizowanym przykładzie zamawiający daje wykonawcom jasny sygnał: Nie interesuje mnie, jak szybko wykonasz zamówienie. Interesuje mnie to, żebyś zrobił to w terminie. Zatem wykonawca nie ma żadnego interesu w tym, żeby się pospieszyć. 

Nic więc dziwnego, że mimo sprzyjającej pogody na głównym skrzyżowaniu Krakowa – bodaj najchętniej odwiedzanego przez turystów miasta w Polsce – wbrew logice i zasadom życiowego doświadczenia na placu budowy błąkają się smętnie nieliczni robotnicy. Któryś od czasu do czasu puknie młotkiem. Inny uruchomi koparkę i przerzuci trochę gruzu. Spokój i relaks, czego nie można powiedzieć o kierowcach, którzy teraz, aby uniknąć korków, nie mogą nawet przesiąść się do sprawnie działającej komunikacji tramwajowej, bo ta nie dojeżdża do dworca. O losie zagubionych turystów, którzy błąkają się wśród ogrodzeń placu budowy nawet nie wspominam…

Franciszek Łapecki